Danuta Piotrowska” – „Norwegian Crime Story

image description

image description

 

Danuta Piotrowska” – „Norwegian Crime Story

29.06.2015 – 20.09.2015

Galeria Okręgu Szczecińskiego ZPAF

Wydział Elektryczny ZUT

Szczecin, ul. 26 Kwietnia 10

Danuta Piotrowska urodziła się i mieszka w Szczecinie. Absolwentka Wydziału Technologii Chemicznej Politechniki Szczecińskiej. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików i Związku Polskich Fotografów Przyrody. Autorka fotograficznych wystaw indywidualnych i współuczestniczka wystaw zbiorowych.

 

Wystawa „Norwegian Crime Story” powstała z inspiracji i fascynacji lekturą skandynawskich kryminałów. Zimny klimat Skandynawii to grunt niezwykle sprzyjający tajemniczym historiom z zabójstwem w tle, ciekawym intrygom i brudnym śledztwom. Trudne relacje nizin społecznych, trudności w integracji imigrantów, dyskryminacja kobiet, czy aktualne problemy polityczne, choć zdawać by się mogło nudne, mistrzowsko rozwijane w fabule podsycają zainteresowanie czytelnika. Wciągająca lektura w mrocznym i autentycznym klimacie; historie o drobiazgowo rozbudowanej konstrukcji, intrygujące i – mimo imponującej grubości kolejnych tomów – czytane nie tylko w długie zimowe wieczory.

Skandynawska literatura kryminalna to nie pulp fiction. To literatura poważna społecznie i politycznie. Gdyby było inaczej nie słyszelibyśmy o Szwedzie Stiegu Larssonie, czy Norwegu Jo Nesbo – najsłynniejszych, ani o Henningu Mankellu, Anne Holt, Camilli Läckberg, Häkanie Nesserze i wielu innych.

 

Norwegia z turystycznych wojaży jawi się jako kraj niezwykłych krajobrazów, nieskażonej przyrody i brzydkich trolli, śmigłych skalnych zboczy, urokliwych fiordów i milionerów, słodkiej moroszki i wędzonych dorszy, białych i czarnych nocy oraz reniferów. Jednak nie sposób odnaleźć to wszytko w czasie krótkiego pobytu, można tylko rozsmakować się i rozmarzyć.

W 2012 roku, przez dwa tygodnie, przebywałam 300 km za kręgiem polarnym w miejscowości Nyksund, maleńkiej osadzie rybackiej, składającej się z około 30 domów, często opuszczanych w okresie nocy polarnej. Z dumą pokazywano mi zachowane charakterystyczne czerwone, drewniane domy, stojące u wrót portu rybackiego i podkreślano, że zostały z pietyzmem odrestaurowane przez polskich robotników.

Jednak to w czasie pieszych wędrówek po sąsiednich miasteczkach Stø, Myre, Langenes, Tinden mogłam poznać urok norweskiej przeszłości z jej zaśniedziałymi lub pordzewiałymi czy próchniejącymi pamiątkami kolekcjonowanymi teraz pieczołowicie.

Mroczne klimaty łatwiej można odnaleźć w interiorze, bowiem Norwegowie w czasie boomu naftowego i gospodarczego chcieli oderwać się od siermiężnej przeszłości odcinając korzenie tradycji narodowej. Zaniedbane stare domy, podupadłe gospodarstwa… Rękodzieło wyparła mechanizacja i automaty, ale stara kuźnia jeszcze działa pielęgnowana do tworzenia dzieł artystycznych.

Obecnie Norwegowie chronią swoją przeszłość nadrabiając zaległości i zaniedbanie. Drobiazgi wrzucone kiedyś do śmietnika niepamięci ratują od zapomnienia.

                  Przy wyborze zdjęć do prezentowanej wystawy miałam problem z nadmiarem. Fotografia jest dla mnie formą osobistego zapisu, pamiętnikiem z podróży, rejestracją rzeczywistości tej realnej i odrealnionej, a Norwegia jest znakomitym materiałem do fotograficznej sagi